﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Trzy głosy”> 
<author_1=”F. R.”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="11">
<date=”1954-11-30”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Na jego bluzie błyszczy odznaka Juliusza Fuczika. Misternie wygrawerowany profil niezłomnego bojownika przeciw faszyzmowi, a nad nim maleńki złoty napis: — Jego słowa; „Ludzie, kochałem Was. Bądźcie czujni”. Są czujni. Walczą o to, aby nie było więcej „reportaży spod szubienicy”.
*
Cegły wędrują z rąk do rąk. Długi łańcuch sprawnie pracujących ludzi. Widok jakże przypominający Warszawę. To drezdeńczycy odgruzowują zniszczone miasto. Z Drezna, w którym tworzył Goethe, pisał tęskniący za zielenią ojczystych pól Adam Mickiewicz, z Drezna, które pchnął do katastrofy faszyzm — przyjechał do Jeleniej Góry 24-letni Zygfryd Hoffmann. Jest tokarzem w wielkich Zakładach Budowy Maszyn Elektrycznych. Jeden z czołowych aktywistów FDJ, niestrudzony agitator pokoju. W Niemieckiej Republice Demokratycznej, w której mieszka, na polach Saksoni orzą młodzi chłopcy, którzy pragną zbierać coraz wyższe plony. W kombinacie hutniczym „Wschód” na polskim węglu, z radzieckiej rudy wytapiają niemieccy robotnicy stal na maszyny, które przychodzą również do Polski. W dniu zwycięstwa, w maju, pionierzy w niebieskich chustach składają wieńce na grobach żołnierzy radzieckich, którzy rozbiwszy faszyzm zapewnili dzieciom niemieckim piękne dzieciństwo. — Pomyślcie — mówi Zygfryd — jak strasznie jest żyć w rozdartej na dwie części ojczyźnie, jak okrutna jest świadomość, że na zachód od Łaby znów dymią kominy koncernów zbrojeniowych, że faszyści pragną pchnąć do walki brata przeciwko bratu.
Brat Zygfryda mieszka w Niemczech zachodnich. I chociaż zdelegalizowano tam FDJ, wytoczono proces przeciwko KPD, choć szaleje terror i pełne są więzienia — młodzi patrioci niemieccy nie ustają w walce o zjednoczenie ojczyzny, o zapobieżenie wojnie. W ostatnim okresie ulice Frankfurtu nad Menem były świadkami wielkiej demonstracji młodzieży przeciwko poborowi rekruta. Kiedy przedstawiciel urzędu Blanka w Kolonii zachwalał młodym nowy Wehrmacht, zgromadzeni na sali odpowiedzieli mu jednogłośnie: bez nas, panowie generałowie. I orędownik nowego pochodu krzyżowego musiał szybko uciekać z sali. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>

